Przechodzę w online…
Złapałem się ostatnio na tym, że zmieniam swoje przyzwyczajenia. Pisanie w Wordzie, zapiski i przesyłanie ich do wykorzystania później, trzymanie wielu maili z załącznikami itp., czyli szereg codziennych czynności zacząłem wykonywać trochę inaczej – online`owo.
Określenie „online`owo” niezbyt ładne, ale niesie za sobą wiele praktycznych zastosowań. Skutkuje tym, że instaluje coraz mniej aplikacji, a wiele działań wykonuje w Internecie i muszę przyznać, że są one bardzo funkcjonalne. Specyfika wykonywanego zawodu wręcz wymusza na mnie wykorzystywanie nowych narzędzi.
Moje ulubione narzędzia z których korzystam niezależnie od miejsca w którym się znajduje:
- Kalendarz i organizer googlowy – zawsze pod ręką wszystkie terminy
- Netvibes.com – strona startowa, czyli wszystko szybko pod ręką w jednym miejscu.(w szczególności moduły webnote, lista zadań i podgląd na pocztę)
- Translatory – praktyczne narzędzia, bo przecież nie każdy zna hiszpański
– funkcjonalne szczególnie w sprzężeniu z yahoo pipes .
- Dokumenty online`owe – do pracy na jednym dokumencie w kilka osób – nieocenione.
- GSpace – wtyczka do firefoxa umożliwiająca kopiowanie plików na wirtualny dysk (drag and drop)
- Radio internetowe – ciężko to nazwać narzędziem, ale stworzone pod siebie radio to dla mnie klucz do dobrego samopoczucia.
Oczywiście można wymieniać kolejne rzadziej lub częściej wykorzystywane narzędzia. Są one wpisane w nurt w którym zdecydowanie będziemy odchodzić od aplikacji desktopowych.
Jedyne co rzutuje na piękno online`owych rozwiązań to warunek konieczny – dostęp do Internetu. Jest z tym jednak już na tyle dobrze, że można uzależniać się od internetowych rozwiązań.



Komenty