Marzenie marketingowca?

May 31, 2007 – 1:11 am

Ostatnimi czasy wybrałem się do Szczecina na konferencję poświęconą e-commerce. Dzieje już trochę dawne, więc nie będę tu wracał wspomnieniami – te zresztą można poczytać na blogach Pawła Fornalskiego czy Sebastiana Kwietnia.

Ogólnie jednak rzecz biorąc całe szczecińskie spotkanie odbywało się pod wielkim hasłem „web2.0”, a może raczej samego „2.0”. Organizatorzy do wszystkiego – nawet do panelu dyskusyjnego – przypinali łebdwazerową notkę. Drugiego dnia w kuluarach byłem świadkiem dyskusji, niestety nie znałem osób rozmawiających, na temat jak będzie rozwijać się reklama w przyszłości. Tak więc i jak, za pośrednictwem swojego bloga dorzucę kilka słów.

Ostatnio coraz większą popularność zdobywają internetowi liderzy opinii, którzy świadomie/nieświadomie stają się ambasadorami marki. Takimi, którzy nawet w najgorszych czasach będą stali za naszą marką murem i dzielnie własną piersią będą odbijali ataki sceptyków. Oczywiście przy okazji szerząc nasz „brand awareness”. A gdyby dać szansę takim liderom opinii na wykorzystanie środków i narzędzi do reklamowania naszego produktu/firmy? Coraz większa popularność w „świecie web2.0”(sic!) zdobywa przecież UGC, stare media z miesiąca na miesiąc wykorzystują kontent tworzony przez samych użytkowników (USMedia). I tak powstał user generated advertising – dość obszernie o polskich przykładach pisze Interaktywnie.com.

Ale co się stanie jak pójdziemy trochę dalej? Jak połączymy ambasadorów marki z UGA?


Ambasador + UGA = marzenia każdego marketingowa

Specjaliści ds. marketingu szukający panaceum na “znienawidzoną reklamę” wykorzystali ten trend i przekazali pałeczkę w ręce internautów. Teraz oni mogą tworzyć, komentować i dystrybuować reklamy. Mistrzem w takim podejściu wydaje się nie kto inny jak poczciwy Firefox. A raczej producent znanej wszystkim przeglądarki czyli – Mozilla.


Logo Firefox

Jak to się stało, że IE produkowane przez Microsoft za ogromne pieniądze, dostępne na każdym komputerze, w każdym miejsce na ziemi jest tak znienawidzone przez użytkowników? Tymczasem Firefox powstający dzięki zaangażowaniu samych internautów zdobywa sobie coraz większe uznanie. Różnica jest jedna i zasadnicza – kod źródłowy Firefoxa dostępny jest dla wszystkich. Co więcej nie tylko produkcją, ale i promocją przeglądarki „z liskiem” zajmują się sami użytkownicy – pasjonaci.

Konsumenci chcą wiedzieć jak powstaje produkt, skąd jest i w co wierzy twórca. Dzięki pełnej otwartości twórców Mozilla Firefox w bardzo krótkim czasie udało im się zdobyć zaufanie milionów osób na całym świecie. Wystarczy zerknąć na takie serwisy jak Spreadfirefox czy Femfox, by zobaczyć że siła tysięcy gardeł (a może klawiatur) jest o wiele większa niż nawet najdroższa kampania reklamowa.

Firefox jest świetnym przykładem jak nie tylko zbudować bardzo dobry wizerunek produktu, ale także jak zacząć na nim zarabiać. Twórcy przeglądarki już bowiem zbijają na niej kokosy, mimo że ich produkt jest przecież opensourcem. Nie po raz pierwszy i ostatni zapewne okazuje się, że w zalewie marketingowego „bulszitu” ludzie szukają czegoś więcej, czegoś na co sami będą mieli wpływ, a jak przestanie im się podobać będą mogli sami to zmienić

  1. 2 Responses to “Marzenie marketingowca?”

  2. Bardzo ciekawy artukuł. Zainspirował mnie do pewnych działań. Szczególnie dziękuję za link do web 2.0 , który przybliżył materię…

    By gorzki on May 31, 2007

  1. 1 Trackback(s)

  2. Dec 27, 2007: PRonline » Blog Archive » User-generated movie?

You must be logged in to post a comment.