Archive

Archive for the ‘VIRAL’ Category

Zagłosuj na swój ulubiony video viral

September 16th, 2007 dominik No comments


Na stronach Business Week pojawił się plebiscyt na najlepszy filmik wirusowy. Głos może oddać każdy. Ty także! Nie ma więc na co czekać tylko wyrazić swoje poparcie dla ulubione filmu.

Zapraszam do głosowania

Categories: VIRAL, video Tags:

Mentos wierzy w viral marketing

September 11th, 2007 dominik No comments

Pamiętacie jeszcze case z Mentosem i Coca-Cola Light? (opisywałem go wcześniej) No tak, jakbyście mieli nie pamiętać jednego z najlepszych filmów wirusowych w historii marketingu. Ponad 7 milionów osób obejrzało wtedy tamte filmy, a ponad drugie tyle obejrzało setki innych nakręconych przez zainspirowanych młodych ludzi całego świata.
Oto przykłady kilku z nich:

Jakkolwiek by na to nie patrzeć, akcja zakończyła się wielkim sukcesem obydwóch marek. Co więcej, pracownicy żadnej z nich nie musieli nic robić, gdyż wirus bardzo skutecznie rozprzestrzeniał się sam. Mentos dodatkowo postanowił wykorzystać sytuację i całe to zamieszanie implementując ideę do swojej strategii marketingowej. W ten właśnie sposób powstał konkurs – “Make Your Own Mentos Geyser”. Na koniec roku 2006 okazało się, że sprzedaż Mentosa wzrosła o 20%, najwięcej w dotychczasowej historii.

W tym roku Mentos postanowił iść za ciosem. W sieci na początku lata pojawiła się strona MentosIntern.com (co wolnym tłumaczeniu oznacza stażysta Mentora). I tak właśnie było – Mentos zatrudnił bowiem stażystę, który codziennie w godzinach od 9-17 (od poniedziałku do piątku) w ramach pracy siedział przed kamerą i wykonywał polecenia osób, które odwiedzały jego stronę. Trezor, gdyż tak miał na imię ów stażysta dostał także dodatkowe wsparcie w postaci:
- kampanii reklamującej stronę Trevora, gdzie można było ustawić jego grafik;
- porfilu na znanym portalu społecznościowym Facebook
- profilu na MySpace
- oraz grze na konsolę xBox.

Nie wiem jak wy, ale bardzo mi się podoba nie tylko sam pomysł, ale i podejście do realizacji całej kampanii. Wykorzystano nie tylko 1 kanał komunikacji (stronę www), ale „zaatakowano” także użytkowników serwisów społecznościowych, a najbardziej opornym dano grę. Co ważne Trezor naprawdę istnieje!

Categories: VIRAL, social networks Tags:

Will it blend?

September 6th, 2007 dominik No comments

Wczoraj przeglądałem znany wszem i wobec YouTube i znalazłem film z cyklu „Will it blend”, pokazujący jak dzielny mikser tym razem radzi sobie z iPhonem.

Swego czasu była to jedna z głośniejszych akcji marketingu wirusowego. Dla tych, którzy nie wiedzą o czym piszę kilka słów wyjaśnienia. Otóż, pewnego dnia Blendtec, firma zajmująca się sprzętem AGD w USA postanowiła nieco odświeżyć wizerunek swojej marki, a także nadać jej nieco (sic!) rozgłosu przeprowadzając „małą” akcję marketingową. W sieci zaczyła pojawiać się filmiki pokazujące jak blender miksuję na miazgę wszelkiego rodzaju przedmioty.

Oto przykład:

Dzięki takiej promocji Blendtec zyskał niebywały rozgłos w sieci. Internauci przesyłali sobie filmiki, które dzięki ogromnemu zainteresowaniu obejrzało w sumie kilkadziesiąt milionów ludzi! Warto zwrócić uwagę na świetną strategię jaką przyjął Blendtec, a jaka nasunęła mi się dopiero kiedy po obejrzeniu filmiku z iPhonem postanowiłem przejrzeć pozostałe. Blendtec niemal zawsze do każdego filmu, jako rekwizyt do niszczenia używał przedmiotów znanej marki. Dzięki czemu zyskiwał podwójny rozgłos. Filmy z serii „Will it blend” stały się znane bardzo szybko i to znane na tyle, że marki występując w nich same promowały to wydarzenie. W krótkim czasie bycie zmiksowanym przez blender stało się wyznacznikiem niemalże popkultury. Puszka Coca-Coli, butelka piwa, piłeczka golfowa, grabie ogrodowe, kolba kukurydzy, kij do hokeja, wkurzający prezent walentynkowy, iPod, no i… nowiutki iPhone. Miliony internautów oglądają, jak radzi sobie mikser Blendtec z różnymi dziwnymi rzeczami. Pierwsze pięć filmów w tydzień miało oglądalność powyżej 6 milionów osób. Zmielenie na pył iPoda oglądało ponad 4 miliony osób, zaś nowiutkiego… iPhone ponad milion w ciągu kilku dni.

Blendtec w celu wzmocnienia przekazu otworzył specjalną stronę, gdzie można obejrzeć filmy i zapoznać się z przygodami „sympatycznego naukowca”. Dodatkowo wszytki filmy umieszczono na YouTube w specjalnym kanale, a także na innym serwisie filmowym Revver.com oraz na Digg.com. Ta taktyka pozwoliła w krótkim czasie na zdobycie ogromnej rzeszy fanów, którzy każdego dnia czekają na kolejny odcinek serii.

Dodatkowo działania Blendtec wsparte są blogiem produktowym, który opisuje wszelkie nowe filmy, a także relacjonuje przygody ekipy pracującej nad nowymi odcinkami. Co ciekawe jak wynika z zapisków na blogu, koszt wyprodukowania jednego filmiku to 50$ (oczywiście bez kosztów zniszczonego sprzętu). Przypadek Blendtec może i jest już nieco archaiczny, w końcu pierwsze filmy pojawiły się już jakiś czas temu. Wciąż jednak jest to case niemalże niedościgniony w swoim geniuszu, prostocie i skuteczności. Oby takich akcji więcej!

O fenomenie Blendtec i jego blendera napisał The Wall Street Journal.
Bardzo obszerny wpis można także znaleźć na Wikipedii.

Categories: VIRAL, video Tags:

Lekcja 1 – jak robić wirusy

July 18th, 2007 dominik No comments

Pamiętny sytuacji sprzed miesiąca, kiedy to Ciemna-City i Play dość nieporadnie próbowały nam przemycić nibywirus, chciałbym pokazać Wam jak to robią w kraju „wuja sama”.

A robi się, ojj robi:)

Otóż w stanach obecnie dość głośno mówi się o premierze nowego filmu o dziwnym tytule Cloverfield. Film robi niejaki J.J. Abrams (gość, który odpowiada między innymi za bijący w Polsce rekordy popularności serial „Lost”). A do jego promocji sprytnie wykorzystano marketing szeptany. I to w naprawdę niewielkiej skali. A info rozeszło się aż miło. Ale jak to było zobaczcie sami.

Krok 1
W wybranych kinach w USA na widzów udających się na film „Transformers” czekał trailer (Cloverfield właśnie) nowego filmu, który był puszczany jako zwiastun.

Krok 2
Wszelkie zwiastuny filmu, nawet te nagrane po kryjomu z telefonów komórkowych, które znalazły się na YouTube zostały pospiesznie usunięte.

Krok 3
O tajemniczym filmie piszą blogerzy i serwisy filmowe w USA. Pisze też polski Popcorn (pisał już o tym Supergigant)

Wychodzi na to, że ”Cloverfield”, tudzież ”Untitled J.J. Abrams Project” będzie utrzymanym w paradokumentalnym klimacie filmem o pozaziemskiej inwazji. Widać krzyczące masy ludzi, wybuchające budynki i da się usłyszeć dziwne dźwięki. Mimo tego, że zwiastun ma bardzo słabą jakość, to robi potężne wrażenie. Na końcu trailera widać datę 1.18.08, czyli prawdopodobnie dzień premiery filmu. Domniemana data premiery, to również nazwa oficjalnej strony filmu, która zamiast coś zdradzać, tylko potęguje tajemniczość. J.J. Abrams po zdobyciu telewizyjnej publiczności, może na początku 2008 roku zdobyć także publiczność kinową.

Krok 4
Pojawia się oficjalna strona filmu…

Krok 5
O filmie mówią amerykańskie stacje telewizyjne, znacznie potęgując tym samym zasięg działania wirusowej plotki. Teraz już wszyscy wiedzą o nadchodzącej premierze!

Krok 6
W sieci pojawiają się trailery filmu, niestety za wiele nie zdradzają. Wiadomo tylko, że film ma być o potworach, o inwazji na ziemię i będzie kręcony z kamery cyfrowej.

Krok 7
Na serwisie YouTube pojawiają się dziesiątki amatorskich filmów nawiązujących do zwiastunów filmu J.J. Abramska

Krok 8
Wszyscy amerykańscy kinomani czekają na TEN film! Zresztą polscy internauci też już się nim zdrowo podniecają, wystarczy pogooglać.
Ciekawe czy będzie to kolejny amerykański gniot? Na pewno jednak jak już zapomnę sam film to jego promocję będę pamiętał jeszcze długo!

PS za natchnienie dziękuję Supergigantowi, na którym po raz pierwszy przeczytałem o filmie!

Categories: VIRAL, case, video, web20 Tags:

Wirusować każdy może?

June 28th, 2007 dominik No comments

Pogoda wariuje, raz 30 stopnic Celsjusza, następnego 15, deszcz i zimny wiatr. Nic więc dziwnego, że w taki czas człowieka atakują różne wirusy – grypa, przeziębienie, itp. Ostatnio w sieci pojawił się jednak inny wirus. Raczej jednak mnie udolny od tych powodujących choroby.

Możecie zobaczyć go sami tutaj:

Ów film wzbudza ze mnie podejrzenia od samego początku. Dziwnym jest, że osoba filmująca trzyma telefon tak blisko i tak na widoku. Poza tym teksty wypowiadane w filmie brzmią bardzo sztucznie, a wręcz nachalnie. Ktokolwiek choć raz był na spotkaniu w tym stylu dobrze wie, że nie tak ono wygląda.

Warto zauważyć, że tak naprawdę film ten nie zdradza żadne wewnętrznej tajemnicy Ciemna –City, za to komunikat o nagrodach powtarzany jest niemal do znudzenia. No i jeszcze zadziwia super jakość obrazu i dźwięku – czy aby to na pewno telefon komórkowy (sic!)?

Marek Chojnowski z TVN komentują film na liście InternetPR napisał (temat – Re: Kolejny raz wynoszenie poufnych informacji z firm – jak rozwiązać ten problem?; 28 czerwca 2007):

    Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, mimo to od razu wyczuwam próbę manipulacji i to bardzo nieudolną (kiepska gra aktorska, przesadne budowanie nieuzasadnionego napięcia i tajemniczości oraz nieokazywanie twarzy). Być może takie działanie spowoduje pewien ruch w sieci i zainteresowanie marką, jednak wrażenie i wizerunek zarówno firmy jak i specjalistów tam pracujących będzie chyba daleki od zamierzonego. Uważam, że takie działania powodują więcej szkody niż pożytku.

Poszukałem chwilę kto ten filmik zamieścił i okazało się, że autor zarejestrował się tuż przed jego zamieszczeniem… hmm… w sumie to nie musi nic znaczyć prawda? W każdym razie filmik był dość nachalnie i też IMHO trochę nieudolnie promowany w kilku miejscach (gdzie, nie powiem, by nie narażać autorki prowokacji, gdyż ta podała się tam z imienia i nazwiska). Oglądając stronę filmu na YouTube można poczytać sobie świetne komentarze odnośnie filmu. Mi najbardziej przypadł ten autorstwa mtxunw:

    Właśnie stracili Państwo klienta swojego kina.Gdybyście napisali,że to wasza robota i przyznali się do tej porażki marketingowej..Pani2razy się pyta,czy drzwi zamknięte.Siedzi obok niej na super tajnym zebraniu koleś,który merda komórką i ma ją w nosie.Wszystkiego dowiemy się 1 lipca o 10,a teraz wiemy tylko tyle,że dają kijowe nagrody.Dziale marketingu firmy Cinema City.Żałosna próba reklamy przez skandal

Poprosiłem o wypowiedzi dwój znajomych z branży. Oto one:

Michał Wolniak (Dyrektor Kreatywny, Heureka)
Foto Michał WolniakViral powinien powodować łatwe rozsiewanie określonego przekazu. Tymczasem dyskutuje o nim tylko grupka PRowców, głównie zniesmaczonych jego poziomem.
czy ten filmik nazwany niepotrzebnie viralem zainteresuje potencjalnych widzów CC(?) albo ludzi korzystających z komórek? Czy niesie jakąkolwiek informacje, wartość dodaną, zaskoczenie, oburzenie, emocje poza wyliczeniem kilku nędznych nagród?

Krzysztof Skowronek (PR Manager, Press-Service)

foto Krzysztof Skowronek Marketing wirusowy się sprawdza. Pierwsze co się nasuwa w wielu firmach to ….zróbmy to również my! Potrafimy? Wydaje się, że tak i że to proste, ale takowe już nie jest.
Przykład z CinemaCity na You Tube. Publikuje to „niby” pracownik, który był na zebraniu. Idiota raczej bo widać wszystkich poza nim więc od razu wiadomo kto nazajutrz wylatuje z pracy. Kilka razy podkreślanie, że to tajne. Może byłoby to logiczne jeśli Ci ludzie spotkaliby się pierwszy raz w życiu. Poziom dialogów i sztuczność pozostawiam bez komentarza. Filmik powstał i niech sobie tam leży wraz z milionami innych na YouTube, takie jego prawo. Propagowanie jednak takiego filmu np. na grupie poświęconej PR uważam już jednak za dalece niestosowne.(chyba, że jako case study Pt „ jak się nie powinno robić virali). Myślę, że twórcy szybko zrozumieją na czym polega wirus, jak kilku internautów weźmie sobie za punkt honoru wytknięcie im błędu

I tak na koniec – w ciągu pierwszego dnia filmik obejrzało 740 osób. Hmmm… niezły wyniki jak na kiepski viral;)

A jak ktoś chce poczytać o dobrym marketingu wirusowym to zapraszam do artykułu.

Categories: VIRAL, case, video, web20 Tags:

Marzenie marketingowca?

May 31st, 2007 dominik 1 comment

Ostatnimi czasy wybrałem się do Szczecina na konferencję poświęconą e-commerce. Dzieje już trochę dawne, więc nie będę tu wracał wspomnieniami – te zresztą można poczytać na blogach Pawła Fornalskiego czy Sebastiana Kwietnia.

Ogólnie jednak rzecz biorąc całe szczecińskie spotkanie odbywało się pod wielkim hasłem „web2.0”, a może raczej samego „2.0”. Organizatorzy do wszystkiego – nawet do panelu dyskusyjnego – przypinali łebdwazerową notkę. Drugiego dnia w kuluarach byłem świadkiem dyskusji, niestety nie znałem osób rozmawiających, na temat jak będzie rozwijać się reklama w przyszłości. Tak więc i jak, za pośrednictwem swojego bloga dorzucę kilka słów.

Ostatnio coraz większą popularność zdobywają internetowi liderzy opinii, którzy świadomie/nieświadomie stają się ambasadorami marki. Takimi, którzy nawet w najgorszych czasach będą stali za naszą marką murem i dzielnie własną piersią będą odbijali ataki sceptyków. Oczywiście przy okazji szerząc nasz „brand awareness”. A gdyby dać szansę takim liderom opinii na wykorzystanie środków i narzędzi do reklamowania naszego produktu/firmy? Coraz większa popularność w „świecie web2.0”(sic!) zdobywa przecież UGC, stare media z miesiąca na miesiąc wykorzystują kontent tworzony przez samych użytkowników (USMedia). I tak powstał user generated advertising – dość obszernie o polskich przykładach pisze Interaktywnie.com.

Ale co się stanie jak pójdziemy trochę dalej? Jak połączymy ambasadorów marki z UGA?


Ambasador + UGA = marzenia każdego marketingowa

Specjaliści ds. marketingu szukający panaceum na “znienawidzoną reklamę” wykorzystali ten trend i przekazali pałeczkę w ręce internautów. Teraz oni mogą tworzyć, komentować i dystrybuować reklamy. Mistrzem w takim podejściu wydaje się nie kto inny jak poczciwy Firefox. A raczej producent znanej wszystkim przeglądarki czyli – Mozilla.


Logo Firefox

Jak to się stało, że IE produkowane przez Microsoft za ogromne pieniądze, dostępne na każdym komputerze, w każdym miejsce na ziemi jest tak znienawidzone przez użytkowników? Tymczasem Firefox powstający dzięki zaangażowaniu samych internautów zdobywa sobie coraz większe uznanie. Różnica jest jedna i zasadnicza – kod źródłowy Firefoxa dostępny jest dla wszystkich. Co więcej nie tylko produkcją, ale i promocją przeglądarki „z liskiem” zajmują się sami użytkownicy – pasjonaci.

Konsumenci chcą wiedzieć jak powstaje produkt, skąd jest i w co wierzy twórca. Dzięki pełnej otwartości twórców Mozilla Firefox w bardzo krótkim czasie udało im się zdobyć zaufanie milionów osób na całym świecie. Wystarczy zerknąć na takie serwisy jak Spreadfirefox czy Femfox, by zobaczyć że siła tysięcy gardeł (a może klawiatur) jest o wiele większa niż nawet najdroższa kampania reklamowa.

Firefox jest świetnym przykładem jak nie tylko zbudować bardzo dobry wizerunek produktu, ale także jak zacząć na nim zarabiać. Twórcy przeglądarki już bowiem zbijają na niej kokosy, mimo że ich produkt jest przecież opensourcem. Nie po raz pierwszy i ostatni zapewne okazuje się, że w zalewie marketingowego „bulszitu” ludzie szukają czegoś więcej, czegoś na co sami będą mieli wpływ, a jak przestanie im się podobać będą mogli sami to zmienić

Categories: VIRAL, social media, social networks, web20 Tags:

Play nie wie jak się bawić?

March 20th, 2007 dominik 1 comment

Dzisiejszy wpis sponsoruje blog PR 2.0 (prawie jak w Ulicy Sezamkowej), a może raczej inspiruje. W każdym razie słowa te płodzę w nawiązaniu do ostatniego postu Macieja Lasonia .

Mam ogromne wrażenie, że coś ten P4 im nie wyszedł. Nie dosyć, że reklamy mają słabe – o czym pisało już kilka osób. To jeszcze nawalają ze startem, na który widać zupełnie się nie przygotowali. Ale jakby tego było mało nie potrafią nawet dobrego „mystic usera” zrobić. Co prawda nie są to działania skuteczne z kodeksem WOMMA , ale nie ma co ukrywać, że nie stosuje się ich w kampaniach reklamowych czy wizerunkowych. Oczywiście stosuje się!

Dlaczego jednak to co dzieje się na forach, listach dyskusyjnych i w komentarzach odnośnie P4 jest aż tak obsceniczne w swojej formie i wręcz nachalne w przekazie. Czy ów operator naprawdę myśli, że odbiorca jest totalnym idiotą i zaakceptuje laurkowe posty? A nawet jeżeli zaakceptuje to zaraz po wyjściu z domu i tak się zrazi, gdyż do tej pory nie da się jeszcze nigdzie kupić telefonów z P4. A akcja reklamowa w pełni.

Wpisy , które pokazał Maciej na swoim blogu sprawiają wrażenie koszmaru administratora forum. Brakuje im nawet krzty tego co znajome mi jest jako „mystic user”.

Działanie „mystic” są nieetyczne i nie spotykają się z dobrym odbiorem „targetu”, to jak opłacany trendsetter. Jednak jak już ktoś decyduje się na takie działania powinien pamiętać o kilku zasadach, a zwłaszcza o jednej – być na tyle naturalnym by nie dać się złapać.

Więcej o mystic już wkrótce…

Categories: PR, VIRAL, social networks Tags:

Ryanair sam ujawnia swoje luki w systemie?

January 17th, 2007 dominik 1 comment

 Modne ostatnio hakowanie stron , czy znajdywanie błędów i luk w bezpieczeństwie popularnych serwisów, które na co dzień odwiedza po kilkaset tysięcy osób było zazwyczaj przedstawiane w negatywnym świetle. Nie chcę tu pisać o „czarnym PR” – gdyż dla mnie z definicji PR czarnym być NIE może. Ale jak przyjrzycie się w/w historiom bliżej zobaczycie, że każda z nich odbiła się negatywnie na wizerunku serwisu, któremu się to przytrafiło.

W każdym razie można nawet pokusić się o zdanie, że w polskim necie wystąpił pewnego rodzaju trend na znajdowanie błędów innych serwisów www – ot taki „PodłóżŚwinię2.0” (prawie jak web20 ).

Jak się jednak okazuje „wtopa” z bezpieczeństwem serwisu wcale nie musi być negatywnym przypadkiem. Jak podał dzisiaj serwis Gazeta.pl Internauci znaleźli w systemie rezerwacyjnym tanich linii lotniczych Ryanair lukę , która pozwala za darmo kupować bilety!!!

“W ostatni czwartek największa europejska tania linia lotnicza uruchomiła nową promocję – przy zakupie jednego biletu po normalnej cenie drugi można otrzymać za symboliczne pieniądze (razem z opłatą lotniskową i podatkiem). Już w piątek internauci znaleźli w systemie dziurę. Na grupach dyskusyjnych poświęconych lotnictwu pojawiły się informacje, że aby skorzystać z promocji, wcale nie trzeba kupować najpierw “płatnego” biletu. Można od razu wejść na podstronę serwisu Ryanair, na której sprzedawane są bilety “darmowe”. W ten sposób można kupić bilet nie dla jednej, ale dla dowolnej liczby osób.” (Fragment za Gazeta.pl)

Czy jednak był to aby na pewno błąd systemu zabezpieczeń Ryanair, czy może celowe działanie PR (sic!). Dlaczego? Oto kilka moich powodów:

1 – ominięcie systemu i zabukowanie darmowego biletu wciąż działa. Mimo, iż artykuł w Gazecie ukazał się już wczoraj i mimo, że Ryanair został o tym poinformowany. To już 24h od publikacji w Gazeta.pl

2 – Zobaczcie co powiedział rzecznik linii na info o luce w systemie:

Czy ci, którym się udało ominąć zabezpieczenia, zostaną wpuszczeni do samolotów? – Oczywiście – zapewnia Kułakowski. – Tym, którym się udało, gratulujemy i radzimy częściej zaglądać na naszą stronę internetową. (źródło GW).

3 – W wielu serwisach internetowych w błyskawicznym tempie pojawiły się informacje o tym jak kupić tani bilet

IMHO to jak dla mnie w zbyt wielu serwisach na raz! Poza tym większość artykułów jest dobrze wyposażona w screeny z logo RyanAir i w ogóle. Poza tym autor artykułu na Pasazer.com kończy go następującymi słowami:

“(…)Jedno jest pewne, tak tanio nie było nigdy i u nikogo. Pasazer.com oficjalnie przyznaje: Ryanair jest najtańszy!

Boże czy WY też widzicie jaka to ściema LOL!

4 – Obecnie wszyscy w Internecie rzucili się na strony RyanAir w poszukiwaniu luki, automatycznie przeglądają ofertę firmy – LOL!

5 – Polecam też rzucić okiem na komentarze w Gazeta.pl – jak się okazuje nie da się „za darmo” kupić wszystkich biletów ale tylko wybrane. Czyżby promocja w postaci błędy systemowego obejmowała tylko kilka tras?
A także na komentarze z forum Pasazer.com.

 

Historie wpadek Allegro, Grona, czy choćby ostatnia Interim miały negatywny wydźwię. Tutaj Ryanair wykorzystał skłonność ludzi do przekazywania informacji o „wpadce” innych i zareklamował swoją linię naprawdę bardzo skutecznie. IMHO zrobił to celowo, ale nie musicie się ze mną zgadzać. Bądź co bądź udało mu się zyskać rozgłos! To już nie marketing szeptany , a wręcz wrzask marketingowy!

Categories: VIRAL, case, social networks Tags:

Wirusowy sukces blamażem NHL?

January 12th, 2007 dominik No comments

RoryUczestników Meczu Gwiazd ligi NHL wybierają bezpośrednio kibice glosując na nich na stronie www ligi. Wyjściowe zespoły obu drużyn (Wschód i Zachód) tworzy 5 hokeistów z pola + 1 bramkarz, którzy uzyskali największa liczbę głosów.

Władze NHL są niemal wstrząśnięte tym, że o mało co, a w zbliżającym się Meczu Gwiazd amerykańskiej ligi hokeja na lodzie wystąpił by Rory Fiztpatrick . Hokeista, który w dziesięciu sezonach strzelił zaledwie dziewięć goli i grywał gczęsto „ogony” drugich tercji, gdy na lód wyjeżdża najwięcej rezerwowych.

Nigdy nie widziałem go w grze. Liga powinna interweniować, jeśli on znajdzie się w Meczu Gwiazd. Nie róbmy z tej imprezy pośmiewiska” – mówił legendarny Wayne Gretzky , obecnie trener Phoenix Coyotes (fragment z Gazety Wyborczej )

 

Fitzpatrick w meczu jednak nie zagra. Zromadził o 25 tys. głosów kibiców za mało. Ale i tak zdobył ich ponad pół miliona! On, obrońca, który w tym sezonie ma jedną asystę! Wielu z Was czytając ów wpis wciąż pewnie zachodzi w głowę dlaczego w ogóle ja o tym piszę na blogu dotyczącym PR online, marketingu wirusowego itp… A właśnie! Otóż, case niedoszłego uczestnika All-Star Game jest świetnym przykładem marketingu wirusowego oraz budowanie wizerunku online.

Jeden z kibiców zawodnika założył stronę internetową voteforrory.com , na której napisał, że “Rory to idealny reprezentant walczaków, zawodników drugiego planu, których się nie zauważa”. Nie myślcie jednak, że to wystarczyło, aby Fitzpatrick zebrał 500 tysięcy głosów.

Oprócz strony www autor postarał się także o kolekcję świetnych filmików na YouTube ukazujących zawodnika jako prawdziwego bohatera , reklamujących akcję ze stroną , bądź najzwyczajniej w świecie promujących go (pod tym adresem znajdziecie kilka innych i to wcale nie gorszych).
Dodatkowo Rory dostał swój profil na Facebooku , a także na MySpace.com . Każdy także mógł pobrać ze strony banery, zdjęcia (to za pomocą Flickr’a) i umieścić je w swoim serwisie. Oczywiście znalazła się także bardzo szczegółowa instrukcja jak głosować na Rorego.

 

Jak donosi w artykule „Edmonton Sun” – za całym zamieszaniem nie stał tylko fan hokeisty, ale i sam hokeista. Fitzpatrick (obecnie Canucks ) zaliczył w NHL pięć klubów, żadnego ze swoich dziesięciu sezonów nie rozegrał w pełnym wymiarze, ale razem ze swoim szalonym fanem rozreklamował będącą od kilku lat w kryzysie NHL. “Fitzpatrick pojawiał się w mediach częściej niż gwiazdorzy NHL – pisze „Edmonton Sun”

 

Reasumując, z nikogo w przeciągu miesiąca Rory Fitzpatrick stał się GWIAZDĄ NHL, a wcale dobrze nie gra w hokeja. Dzięki pomocy swojego fana wykorzystał po prostu kilka “łebdwazerowych” serwisów.

Categories: PR, VIRAL, social media, social networks, web20 Tags:

Jak niedoszły prezydent został świętym… Mikołajem

December 6th, 2006 dominik No comments

Fenomen Krzysztofa Kononowicza znany jest… hmmm… wszystkim? Furory jaką zrobił ten niedoszły prezydent Białegostoku dzięki możliwość YouTube nie da się zmierzyć, opisać, ogarnąć, choć nie wiem jakbym się wytężał.

Dla tych co nie znają sytuacji polecam po prostu zerknąć na post Maciej na blogu „zPRocy” .

W każdym razie jak się okazuje kapitalizm dopada każdego, nawet niespełnionych prezydentów i gwiazdy małego ekranu, a tym bardziej jak jest to jedna i ta sama osobo.

W jednym z białostockich portali internetowych pojawiło się ogłoszenie:

Kononowicz Twoim Mikołajem, a poniżej (pisownia oryginalna):

“Gwarantuję nie zapomniany wieczór Wigilijny z nie samowitym Mikołajem!!!!! Wizyty równiesz w szkołach i zakładach pracy. Gwarantujemy mnustwo niezapomnianych wrarzeń Tobie i Twojej rodzinie. Dzwoń natychmiast!!! Ilość zgłoszeń limitowana. Ryszard Tur (inny kandydat na prezydenta Białegostoku-red.) niech nie dzwoni i tak nie przyjdę”.

Gdy dziennikarze zadzwonili pod podany numer telefonu, okazało się, że to nie żart. Numer należy do Adama Czeczetkowicza z komitetu wyborczego “Podlasie XXI wieku”, pełniącego do tej pory funkcję rzecznika prasowego najbardziej znanego w Polsce kandydata na prezydenta miasta.

Za występ Krzysztof Kononowicz bierze 300 zł. Kto chce skorzystać?

Film z imprezy z Kononowiczem w roli „świętego”

 

 

Categories: Różne, VIRAL, video Tags:

Switch to our mobile site