Archive

Archive for the ‘social networks’ Category

Przepowiednia na rok 2008

December 31st, 2007 dominik No comments

Ostatni dzień 2007 roku nadszedł. Serwisy internetowe oraz bloggerzy prześcigają się w przepowiedniach co przyniesie nam 2008 rok w rozwoju internetu oraz jego wpływu na komunikację międzyludzką. Padają stwierdzenia o internecie semantycznym, Web 3.0 itp., itd. Wszyscy także podkreślają coraz większy wzrost znaczenia społeczności internetowych takich jak Facebook, MySpace, Bebo, czy polskie Goldenline oraz Profeo.

Osobiście ja powstrzymam się trochę od pełnienie roli wieszcza, gdyż zupełnie nie czuję się na siłach by ogarnąć rozwój internetu i starać się przewidzieć jego kolejne etapy. Znalazłem jednak ostatnio całkiem przyjemny filmik na YouTube, który idealnie wpisuje się w nurt online social networkingu.

Facebook to obecnie chyba najpopularniejszy serwis społecznościowy na świecie (chyba, gdyż ja osobiście wolę MySpace:)). Film, może i zrobiony nieco z przymrużeniem oka i raczej jako pastisz a nie prawdziwy trailer. Nie da się jednak ukryć, że jakieś ziarenko prawdy w tym filmiku jest. I nie mówcie, że taka sytuacja nie jest możliwa… oj jest! Może więc już teraz warto zadbać o swój wizerunek online?

Categories: PR, social networks, video Tags:

User-generated movie?

December 27th, 2007 dominik No comments

Logo My Movie MushUpSwego czasu dużo dyskutowano w polskiej blogosferze na temat tzw. user-generated content. Odbyła się nawet poświecono temu tematowi Rewolucja. I mimo, że od pewnego czasu w polskiej sieci cicho jakoś o user-generated to na świecie sprawy wciąż idą do przodu.

W sumie to nie sądziłem, że poza powierzeniem swoim użytkownikom marketingu firmy są w stanie poświęcić się bardziej. A to okazuje się, że jednak mogą. A w czym rzecz?

Od pewnego czasu w sieci trwa projekt, pod dość tajemniczym tytułem My Movie MushUp. W ramach tego przedsięwzięcia internauci robią prawdziwy film pełnometrażowy. I nie jest to wcale jakaś offowa produkcja, a najzwyklejszy film z obsadą i budżetem sięgającym 1 miliona funtów. Zresztą sami zobaczcie jego promo.

Każdy, kto wejdzie na stronę MySpace’a My Movie Mash Up może wziąć udział w projekcie, i to na każdym etapie produkcji. Najpierw internauci wspólnie tworzyli scenariusz, potem wybrali reżysera filmu (w głosowaniu wzięło udział 500 tysięcy użytkowników serwisu) i obsadę. Potencjalni reżyserzy “Faintheart” (gdyż taki jest tytuł filmu) zamieścili w MySpace swoje filmy krótkometrażowe, a po ich obejrzeniu publiczność zdecydowała, że za kamerą stanął Vito Rocco, autor uznanego za najlepszy filmu “Goodbye Cruel World”. Za obraz ten Rocco otrzymał już otrzymał nagrodę BAFTA i Srebrnego Smoka na 44. Krakowskim Festiwalu Filmowym w 2004 roku. Z kolei w obsadzei wystąpię między innymi: Eddie Marsan (Miami Vice), Ewen Bremner (Trainspotting), czy Jessica Hynes (“Wysyp żywych trupów”). Aby mieć szansę na rolę, wystarczyło wysłać producentom swoje nagranie.

Sprawcą całego zamieszania jest serwis MySpace.com. To właśnie tam umieszczona jest główna strona całej akcji i to właśnie dzięki temu cały projekt zyskał na popularności.

Rozwój filmu oraz wydarzenia z planu można śledzić na specjalnie stworzonej do tego stronie WWW.

Więcej na temat samej produkcji piszą:
Times Online
The Hollywood Reporter

Categories: social networks, video, web20 Tags:

W obronie… czekolady

November 25th, 2007 dominik No comments

Oto historia jaka wydarzyła się jednemu z największych producentów czekolady na Świecie – Cadbury. W 2003 roku Cadbury zdecydowało się na wycofanie jednej z linii swoich batoników (czekolady) o nazwie Wispa.

Jak się jednak okazało później, managerowie z Cadbury podejmując swoją decyzję nie wzięli pod uwagę reakcji internautów. A ta była nie tylko natychmiastowa, ale także i masowa! Na serwisach społecznościowych (Facebook, MySpace i Bebo) pojawiły się grupy fanów Wispy domagające się powrotu batonika do sprzedaży.

Na Facebook powstało ponad 90 grup fanów, którzy codziennie roztrząsali temat Wispy w swoich dyskusjach. Na YouTube pojawiły się setki reklam Wispy z lat 70-ych i 80-ych. Niektórzy użytkownicy zaczęli nawet zakładać specjalne strony tylko z reklamami swojego ulubionego batonika. Z kolei na MySpace pojawiły się ankiety – takie jak ta.



To jednak nie wszystko. Onlinowy buzz przeniósł się nawet do świata rzeczywistego. Podczas koncertu Iggy Popa, na festiwalu Glastonbury (jednym z największych festiwali muzycznych na świecie) grupa fanów wdarła się na scenę z transparentem “Bring Back Wispa”. Zresztą można to wyraźnie zobaczyć na fotkach zamieszczonych poniżej.

Bring Back Wispa Glasto

Cala akcja zaowocowała także ankietą/petycją, która podpisało ponad 15 000 osób.

Internetowy szum dotarł oczywiści także do Cadbury. Firma zdecydowała się na próbne wznowienie produkcji Wispy. W październiku pojawiło się w sklepach 23 mln batoników wypuszczonych jako partia testowa. Bądź co bądź internauci odnieśli ogromny sukces. Poprzez swój szum doprowadzili do powrotu wycofanego ponad 3 lata temu produktu. Ich akcja została zauważona przez większość największych mediów w USA i w Europie.

Dla chętnych proponują poczytać jeszcze:
Artykuł w “New York Times”
Artykuł w iMedia
Artykuł w Food&Drink
Wpis na Pixelblog

Categories: PR, social media, social networks Tags:

Mentos wierzy w viral marketing

September 11th, 2007 dominik No comments

Pamiętacie jeszcze case z Mentosem i Coca-Cola Light? (opisywałem go wcześniej) No tak, jakbyście mieli nie pamiętać jednego z najlepszych filmów wirusowych w historii marketingu. Ponad 7 milionów osób obejrzało wtedy tamte filmy, a ponad drugie tyle obejrzało setki innych nakręconych przez zainspirowanych młodych ludzi całego świata.
Oto przykłady kilku z nich:

Jakkolwiek by na to nie patrzeć, akcja zakończyła się wielkim sukcesem obydwóch marek. Co więcej, pracownicy żadnej z nich nie musieli nic robić, gdyż wirus bardzo skutecznie rozprzestrzeniał się sam. Mentos dodatkowo postanowił wykorzystać sytuację i całe to zamieszanie implementując ideę do swojej strategii marketingowej. W ten właśnie sposób powstał konkurs – “Make Your Own Mentos Geyser”. Na koniec roku 2006 okazało się, że sprzedaż Mentosa wzrosła o 20%, najwięcej w dotychczasowej historii.

W tym roku Mentos postanowił iść za ciosem. W sieci na początku lata pojawiła się strona MentosIntern.com (co wolnym tłumaczeniu oznacza stażysta Mentora). I tak właśnie było – Mentos zatrudnił bowiem stażystę, który codziennie w godzinach od 9-17 (od poniedziałku do piątku) w ramach pracy siedział przed kamerą i wykonywał polecenia osób, które odwiedzały jego stronę. Trezor, gdyż tak miał na imię ów stażysta dostał także dodatkowe wsparcie w postaci:
- kampanii reklamującej stronę Trevora, gdzie można było ustawić jego grafik;
- porfilu na znanym portalu społecznościowym Facebook
- profilu na MySpace
- oraz grze na konsolę xBox.

Nie wiem jak wy, ale bardzo mi się podoba nie tylko sam pomysł, ale i podejście do realizacji całej kampanii. Wykorzystano nie tylko 1 kanał komunikacji (stronę www), ale „zaatakowano” także użytkowników serwisów społecznościowych, a najbardziej opornym dano grę. Co ważne Trezor naprawdę istnieje!

Categories: VIRAL, social networks Tags:

Marzenie marketingowca?

May 31st, 2007 dominik 1 comment

Ostatnimi czasy wybrałem się do Szczecina na konferencję poświęconą e-commerce. Dzieje już trochę dawne, więc nie będę tu wracał wspomnieniami – te zresztą można poczytać na blogach Pawła Fornalskiego czy Sebastiana Kwietnia.

Ogólnie jednak rzecz biorąc całe szczecińskie spotkanie odbywało się pod wielkim hasłem „web2.0”, a może raczej samego „2.0”. Organizatorzy do wszystkiego – nawet do panelu dyskusyjnego – przypinali łebdwazerową notkę. Drugiego dnia w kuluarach byłem świadkiem dyskusji, niestety nie znałem osób rozmawiających, na temat jak będzie rozwijać się reklama w przyszłości. Tak więc i jak, za pośrednictwem swojego bloga dorzucę kilka słów.

Ostatnio coraz większą popularność zdobywają internetowi liderzy opinii, którzy świadomie/nieświadomie stają się ambasadorami marki. Takimi, którzy nawet w najgorszych czasach będą stali za naszą marką murem i dzielnie własną piersią będą odbijali ataki sceptyków. Oczywiście przy okazji szerząc nasz „brand awareness”. A gdyby dać szansę takim liderom opinii na wykorzystanie środków i narzędzi do reklamowania naszego produktu/firmy? Coraz większa popularność w „świecie web2.0”(sic!) zdobywa przecież UGC, stare media z miesiąca na miesiąc wykorzystują kontent tworzony przez samych użytkowników (USMedia). I tak powstał user generated advertising – dość obszernie o polskich przykładach pisze Interaktywnie.com.

Ale co się stanie jak pójdziemy trochę dalej? Jak połączymy ambasadorów marki z UGA?


Ambasador + UGA = marzenia każdego marketingowa

Specjaliści ds. marketingu szukający panaceum na “znienawidzoną reklamę” wykorzystali ten trend i przekazali pałeczkę w ręce internautów. Teraz oni mogą tworzyć, komentować i dystrybuować reklamy. Mistrzem w takim podejściu wydaje się nie kto inny jak poczciwy Firefox. A raczej producent znanej wszystkim przeglądarki czyli – Mozilla.


Logo Firefox

Jak to się stało, że IE produkowane przez Microsoft za ogromne pieniądze, dostępne na każdym komputerze, w każdym miejsce na ziemi jest tak znienawidzone przez użytkowników? Tymczasem Firefox powstający dzięki zaangażowaniu samych internautów zdobywa sobie coraz większe uznanie. Różnica jest jedna i zasadnicza – kod źródłowy Firefoxa dostępny jest dla wszystkich. Co więcej nie tylko produkcją, ale i promocją przeglądarki „z liskiem” zajmują się sami użytkownicy – pasjonaci.

Konsumenci chcą wiedzieć jak powstaje produkt, skąd jest i w co wierzy twórca. Dzięki pełnej otwartości twórców Mozilla Firefox w bardzo krótkim czasie udało im się zdobyć zaufanie milionów osób na całym świecie. Wystarczy zerknąć na takie serwisy jak Spreadfirefox czy Femfox, by zobaczyć że siła tysięcy gardeł (a może klawiatur) jest o wiele większa niż nawet najdroższa kampania reklamowa.

Firefox jest świetnym przykładem jak nie tylko zbudować bardzo dobry wizerunek produktu, ale także jak zacząć na nim zarabiać. Twórcy przeglądarki już bowiem zbijają na niej kokosy, mimo że ich produkt jest przecież opensourcem. Nie po raz pierwszy i ostatni zapewne okazuje się, że w zalewie marketingowego „bulszitu” ludzie szukają czegoś więcej, czegoś na co sami będą mieli wpływ, a jak przestanie im się podobać będą mogli sami to zmienić

Categories: VIRAL, social media, social networks, web20 Tags:

Ściema na Goldenline?

April 12th, 2007 dominik 4 comments

Czerwone Gitary miały swoją piosenkę o Annie M. my za to będziemy mieli na blogu wpis o Annie W. A dokładnie o Annie Wellnes.

Kim jest Anna Wellnes?

Anna W. jest jedną z osób należących do znanego w Polsce serwisu społecznościowego Goldenline. Hmmm… ogólnie rzecz biorąc ładna dziewczyna, młoda, zdolna, pracuje jako konsultantka żywieniowa i jest(?) redaktorką vortalu www.dieta.biz.pl.

Profil Anny Wellness na Goldenline

Nic więcej o Annie nie da się odczytać z jej profilu, gdyż najnormalniej w świecie brak informacji o wykształceniu, życiu zawodowym, zainteresowaniach itp., czyli tego wszystkiego, co zazwyczaj wpisują ludzie zakładając swój profil na Goldenline.

Co jeszcze ciekawego możemy się dowiedzieć o Annie Wellnes? Otóż, należy ona do do 93 grup tematycznych na Goldenline i ma ponad 335 znajmomych. W dużej mierze są to kobiety. Anna udziela się dość intensywnie na grupach dyskusyjnych z czego w dużej mierze podejmuje temat nawiązujący do jej pracy i przekierowujący na stronę serwisu www, w którym to pracuje. No właśnie…

Anna Wellness i jej grupy

Wszystko zaczęło się właśnie od tego serwisu, gdyż okazało się, że nigdzie nie znalazłem tam Anny o jakże dwuznacznym nazwisko „Wellnes”. Co więcej fotka Anny jest nieprawdziwa! Domniemam, gdyż pewności nie mam, że Anna jest tylko SZTUCZNYM TWOREM Herbalife, który w ten sposób promuje swoja witrynę oraz siebie jako eksperta. Bycie ekspertem stało się bardzo modne w ostatnim czasie i trzeba przyznać, że takie podejście do kreowania swojego wizerunku w sieci przy odrobinie wysiłku przynosi bardzo dobre efekty. Jako przykłady wystarczy podać takie strony jak Akumulator.pl (gdzie Centra dba o swoich klientów, czy choćby blogi Webusability.pl i Nicehouse).

Nie mam nic przeciwko pomaganiu użytkownikom GL i promowaniu siebie, swojej firmy itp. Ale czy tak trudno było, aby ten profil stworzyła jakaś prawdziwa osoba? Po co robić taką mistyfikację? Goldenline jest z założenia serwisem społecznościowym, który tworzą ludzie, a nie „boty” (sic!). A może za Anną stoi rzesza redaktorów, która dba by codziennie Anna była gotowa pomagać społeczności Goldenline hmmm?

Categories: case, social media, social networks Tags:

Play nie wie jak się bawić?

March 20th, 2007 dominik 1 comment

Dzisiejszy wpis sponsoruje blog PR 2.0 (prawie jak w Ulicy Sezamkowej), a może raczej inspiruje. W każdym razie słowa te płodzę w nawiązaniu do ostatniego postu Macieja Lasonia .

Mam ogromne wrażenie, że coś ten P4 im nie wyszedł. Nie dosyć, że reklamy mają słabe – o czym pisało już kilka osób. To jeszcze nawalają ze startem, na który widać zupełnie się nie przygotowali. Ale jakby tego było mało nie potrafią nawet dobrego „mystic usera” zrobić. Co prawda nie są to działania skuteczne z kodeksem WOMMA , ale nie ma co ukrywać, że nie stosuje się ich w kampaniach reklamowych czy wizerunkowych. Oczywiście stosuje się!

Dlaczego jednak to co dzieje się na forach, listach dyskusyjnych i w komentarzach odnośnie P4 jest aż tak obsceniczne w swojej formie i wręcz nachalne w przekazie. Czy ów operator naprawdę myśli, że odbiorca jest totalnym idiotą i zaakceptuje laurkowe posty? A nawet jeżeli zaakceptuje to zaraz po wyjściu z domu i tak się zrazi, gdyż do tej pory nie da się jeszcze nigdzie kupić telefonów z P4. A akcja reklamowa w pełni.

Wpisy , które pokazał Maciej na swoim blogu sprawiają wrażenie koszmaru administratora forum. Brakuje im nawet krzty tego co znajome mi jest jako „mystic user”.

Działanie „mystic” są nieetyczne i nie spotykają się z dobrym odbiorem „targetu”, to jak opłacany trendsetter. Jednak jak już ktoś decyduje się na takie działania powinien pamiętać o kilku zasadach, a zwłaszcza o jednej – być na tyle naturalnym by nie dać się złapać.

Więcej o mystic już wkrótce…

Categories: PR, VIRAL, social networks Tags:

BRE prze w SMPR-y

March 4th, 2007 dominik No comments

Jakoś nie doszukałem się innej pierwszej, tako więc odważę się rzec na głos! Mamy pierwszą polską SMPR (Social Media Press Release ).

BRE Bank od dawana idzie z duchem czasu jeżeli chodzi o nowe technologie i ich wykorzystanie w komunikacji – jedno z pierwszych (jak nie pierwsze) biuro prasowe online, czytnik RSS BRE, linkowanie do del.icio.us itp. Przyszedł więc i czas na wdrożenie SMPR.

Na pierwszy rzut oka bardzo pozytywne odczucia wzbudza możliwość wybrania sobie 1 z 2 wersji:

Na pierwszy rzut oka zawartość obydwu wiadomości co do treści jest taka sama, trzeba jednak przyznać, że rozplanowanie w SMPR o wiele łatwiej pozwala wychwycić najważniejsze rzeczy.

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na kilka innych spraw. Nie koniecznie na pierwszy polski SMPR (poprawcie mnie jeżeli to nie pierwszy nie jest), a na fakt, że informacje prasowe z biura BRE są chyba jednymi z najlepiej przygotowanych do obsługi dziennikarzy wśród biur online.

Standardowa IP czy SMPR zawiera wszystkie ważne i potrzebne dla dziennikarza elementy:

  1. jest przejrzysta
  2. zawiera cytaty
  3. przydatne linki
  4. definicje terminów wykorzystanych w informacji prasowej
  5. podcast mp3 z wypowiedzią
  6. pliki z grafiką
  7. RSS

Dodatkowo w biurze BRE pojawiły się przy informacjach prasowych znane ikonki

Fenomen “drugiego życia”

February 5th, 2007 dominik No comments

Dużo ostatnimi czasy mówi się o fenomenie jakim jest Second Life . Bardzo duży artykuł poświęciła zjawisku wirtualnego świata między innymi Gazeta Wyborcza. Obszerny wpis na temat gry , można też przeczytać w polskiej WIKI.

O samym Second Life pisać jednak nie będę, a o trendzie jaki zapanował ostatnio wśród firm, które nie boją się nowatorskich rozwiązań. Część z nich zdecydowała się na założenie wirtualnych przedstawicielstw. I tak swój oddział ma między innymi znana agencja public relations Edelman PR .

 Ostatnio jednak do wirtualnego świata SL trafiła także i polityka. Jak donosi Philippe Borremans na swoim blogu w SL swoje biuro założyła francuska prawicowa partia, która nie tylko zamierza wykorzystać swoją obecność w świecie gry do kampanii wyborczej, ale także chce przeprowadzić tam kampanię. Kilka dni wcześniej z kolei dowiedzieliśmy się o planach na pojawienie się w SL szwedzkiej ambasady. Jak widać obecność w wirtualnym świecie staje się więc coraz bardziej pożądane. Projekt Instytutu Szwedzkiego, agencji tamtejszego ministerstwa spraw zagranicznych, to jeden ze sposobów realizacji celów tej organizacji. Jej zadaniem jest upowszechnianie informacji o Szwecji.

Nie pierwszy raz już nierzeczywisty świat stworzony przez firmę Linden Lab staje się polem do popisu firm i organizacji próbujących zaznaczyć swoją obecność w trójwymiarowym wirtualnym świecie. Już teraz w Second Life można spotkać producentów aut, firmy sportowe, agencje informacyjne, a swoją obecność zapowiadają nawet operatorzy telefonii komórkowej. Tą drogą firmy próbują docierać do niemal 3 mln internautów bawiących się w wirtualnej rzeczywistości Linden Lab.

Oto co obecnie można robić w świecie SL

  1. prowadzenie “wirtualnej” działaności gospodarczej (Reuters, American Apparel, Starwood Hotels, Adidas, Reebok, Disney, Toyota)
  2. ekspozycja marki (sklep, przedstawicielstwo, neon na wirtualnym budynku, ogłoszenie w wirtualnej gazecie – bo taka się oczywiście ukazuje…)
  3. sampling towarów i usług
  4. badania marketingowe (przecież socjologia szuka wciąż nowych sposobów badań, wykorzystując metody niekonwencjonalne, wizualne, uczestniczące, antropologiczne i wiele innych)
  5. sprzedaż
  6. tworzenie mini-społeczności w obrębie Second Life
  7. oraz naprawdę wiele, wiele innych – wystarczy na nie wpaść

Pytanie co w takim wypadku czeka Nas dalej? W jaki kierunku będzie rozwijał się świat SL? Czasem odnoszę wrażenie, że jak to pójdzie tak dalej w tym tempie to niedługo tradycyjne nośniki reklam zaczną tracić na rzecz bilboardów z SL. A wizerunek w grze będzie przeważał o tym, które partie wygrają prawdziwe wybory. Może dojść nawet do sytuacji kiedy realne wybory (życiowe czy rządowe) stracą na znaczeniu na rzecz tych wirtualnych. Hmm…

Wiem, że tak sobie tutaj fantazjuje, ale ktokolwiek był w świecie Second Life i zobaczył na własne oczy jak wygląda rozwój tego miejsca na pewno z większą pobłażliwością spojrzy na moje powyższe słowa. Dla tych co chcą choć odrobinę poczuć jak to jest polecam lekturę , ale uwaga wciąga!

 

 

 

I jeszcze mały PS:

 

Jest takie przysłowie “”Nie przyszła góra do Mahometa, Mahomet przyszedł do góry”. Wirtualna rzeczywistość nie tylko wciąga do wirtualnego świata, ale powoli ingeruje w nasz świat. Na dowód najnowszy spot reklamowy Coca-Coli, nawiązujący do znanej gry GTA.

 

 

Categories: Różne, news, social networks Tags:

Ryanair sam ujawnia swoje luki w systemie?

January 17th, 2007 dominik 1 comment

 Modne ostatnio hakowanie stron , czy znajdywanie błędów i luk w bezpieczeństwie popularnych serwisów, które na co dzień odwiedza po kilkaset tysięcy osób było zazwyczaj przedstawiane w negatywnym świetle. Nie chcę tu pisać o „czarnym PR” – gdyż dla mnie z definicji PR czarnym być NIE może. Ale jak przyjrzycie się w/w historiom bliżej zobaczycie, że każda z nich odbiła się negatywnie na wizerunku serwisu, któremu się to przytrafiło.

W każdym razie można nawet pokusić się o zdanie, że w polskim necie wystąpił pewnego rodzaju trend na znajdowanie błędów innych serwisów www – ot taki „PodłóżŚwinię2.0” (prawie jak web20 ).

Jak się jednak okazuje „wtopa” z bezpieczeństwem serwisu wcale nie musi być negatywnym przypadkiem. Jak podał dzisiaj serwis Gazeta.pl Internauci znaleźli w systemie rezerwacyjnym tanich linii lotniczych Ryanair lukę , która pozwala za darmo kupować bilety!!!

“W ostatni czwartek największa europejska tania linia lotnicza uruchomiła nową promocję – przy zakupie jednego biletu po normalnej cenie drugi można otrzymać za symboliczne pieniądze (razem z opłatą lotniskową i podatkiem). Już w piątek internauci znaleźli w systemie dziurę. Na grupach dyskusyjnych poświęconych lotnictwu pojawiły się informacje, że aby skorzystać z promocji, wcale nie trzeba kupować najpierw “płatnego” biletu. Można od razu wejść na podstronę serwisu Ryanair, na której sprzedawane są bilety “darmowe”. W ten sposób można kupić bilet nie dla jednej, ale dla dowolnej liczby osób.” (Fragment za Gazeta.pl)

Czy jednak był to aby na pewno błąd systemu zabezpieczeń Ryanair, czy może celowe działanie PR (sic!). Dlaczego? Oto kilka moich powodów:

1 – ominięcie systemu i zabukowanie darmowego biletu wciąż działa. Mimo, iż artykuł w Gazecie ukazał się już wczoraj i mimo, że Ryanair został o tym poinformowany. To już 24h od publikacji w Gazeta.pl

2 – Zobaczcie co powiedział rzecznik linii na info o luce w systemie:

Czy ci, którym się udało ominąć zabezpieczenia, zostaną wpuszczeni do samolotów? – Oczywiście – zapewnia Kułakowski. – Tym, którym się udało, gratulujemy i radzimy częściej zaglądać na naszą stronę internetową. (źródło GW).

3 – W wielu serwisach internetowych w błyskawicznym tempie pojawiły się informacje o tym jak kupić tani bilet

IMHO to jak dla mnie w zbyt wielu serwisach na raz! Poza tym większość artykułów jest dobrze wyposażona w screeny z logo RyanAir i w ogóle. Poza tym autor artykułu na Pasazer.com kończy go następującymi słowami:

“(…)Jedno jest pewne, tak tanio nie było nigdy i u nikogo. Pasazer.com oficjalnie przyznaje: Ryanair jest najtańszy!

Boże czy WY też widzicie jaka to ściema LOL!

4 – Obecnie wszyscy w Internecie rzucili się na strony RyanAir w poszukiwaniu luki, automatycznie przeglądają ofertę firmy – LOL!

5 – Polecam też rzucić okiem na komentarze w Gazeta.pl – jak się okazuje nie da się „za darmo” kupić wszystkich biletów ale tylko wybrane. Czyżby promocja w postaci błędy systemowego obejmowała tylko kilka tras?
A także na komentarze z forum Pasazer.com.

 

Historie wpadek Allegro, Grona, czy choćby ostatnia Interim miały negatywny wydźwię. Tutaj Ryanair wykorzystał skłonność ludzi do przekazywania informacji o „wpadce” innych i zareklamował swoją linię naprawdę bardzo skutecznie. IMHO zrobił to celowo, ale nie musicie się ze mną zgadzać. Bądź co bądź udało mu się zyskać rozgłos! To już nie marketing szeptany , a wręcz wrzask marketingowy!

Categories: VIRAL, case, social networks Tags:

Switch to our mobile site