Niewiedza boli nawet… online
Czasem zastnawia mnie fakt jak to się dzieje, że w natłoku coraz to większej ilości spcjalistów od PR online oraz coraz to większego otwarcia światka PR-owców na Internet (vide blogi, biura prasowe online, RSSy) wciąż znajduję takie rodzynki jak ten, który przytrafił mi się w minionym tygodniu.
Otóż, przygotowując informację prasową dla mojego chlebodawcy 4-krotnie wysyłałem ją do jednego ze specjalistów ekhm.. dzienikarzy, gdyż ten twierdził, że wciąż jej nie otzrymuje. Tak mówił gdy dzwoniłem do niego w celu potwierdzenia. Biedak nie wiedział jednak, że ustawienie “potwierdzenia odbioru” powoduje, że ja na swoje biurko dostaję potwierdzenie jego odbioru. Gdy mu to powiedziałem przez 10 sekund szedł w zaparte dalej, że jej nie ma. Później odłożył słuchawkę bez ostrzgawczego w takiej sytuacji “Do widzenia!”.
Hmm…
Komenty