Pamiętacie wpadkę Allegro z lukami bezpieczeństwa? Ostatnio na prośbę dzienniakrza jednego z pism analizowałem zachowanie Allegro w tamtym czasie i doszedłem do kilku ciekawych wniosków. Oto i one!
W każdej sytuacji kryzysowej najważniejsze są dwie rzeczy: czas pierwszej reakcji firmy będącej w kryzysie oraz sposób jej reakcji, treść ewentualnego komunikatu. W Internecie trzeba wziąć jednak małą poprawkę – tu czas biegnie znacznie szybciej.
Allegro jest serwisem, z którego codziennie korzystają miliony osób. Tymczasem czas reakcji wynosił około 40 godzin. Ktoś może powiedzieć, że to niewiele. W tym czasie jednak informacja o „dziurach” w najpopularniejszym polskim systemie aukcyjnym obiegły niemal wszystkie portale informacyjne, marketingowe czy IT/e-commerce. Allegro powinno zareagować wcześniej i nie mam na myśli tutaj informacji prasowej, a działań doraźnych mających na celu zabezpieczenie systemu przed możliwością kradzieży danych. Niestety tego nie zrobiło. PR manager Allegro twierdzi , że przerwa techniczna w funkcjonowaniu serwisu, jaka była zarządzona tuż po artykule w Hacking.pl, wcale nie była związana z naprawą błędów w zabezpieczeniach. A może jednak była, tylko nikt nie chciał się przyznać?
Drugim błędem Allegro był brak wsparcia dla użytkowników serwisu. Zaraz po komunikacie dotyczącym przerwy technicznej na forum wewnętrznym serwisu rozpętała się burzliwa dyskusja. Użytkownicy zarzucali administratorom serwisu opieszałość w działaniu, brak konsekwencji, a także wyrażali swoje obawy odnośnie bezpieczeństwa swoich danych. Co więcej mieli mnóstwo pytań odnośnie aukcji, których koniec przypadał właśnie między 1:00-2:00 w nocy 20 stycznia czyli podczas przerwy technicznej. Niestety nikt z pracowników Allegro nie próbował odpowiadać. To wywołało wśród użytkowników prawdziwą „białą gorączkę”.
Trzeci błąd Allegro to oświadczenie wydane przez PR managera serwisu, który zaprzecza jakoby Allegro miało jakiekolwiek luki w systemie oraz bagatelizuje całą sprawę. Niedopuszczalnym wydaje się także fakt, iż w oświadczeniu Allegro przyznaje się do błędu, iż nie zauważyło komunikatu Hacking.pl na temat luk w systemie. To jest dopiero prawdziwa luka w systemie!
Ilość negatywnych artykułów i wpisów na blogach do momentu wydania oficjalnego oświadczenia przez PR managera Allegro sięgnęła ponad 100, liczba komentarzy zapewne szła w tysiące. Niestety 99% z nich nie miało pozytywnego wydźwięku. Kryzys systemy bezpieczeństwa Allegro.pl ujawniony przez Hacking.pl pokazał, że polski serwis aukcyjny cierpi na inny kryzys… kryzys w komunikacji:
- po pierwsze pracownicy Allegro zupełnie nie byli gotowi na pojawienie się informacji o błędach i najwyraźniej nie wiedzieli jak zareagować – to tłumaczy czas reakcji
- po drugie zupełnie nie spodziewali się, że ktoś może wykryć luki w ich systemie, a następnie zechcieć ich o tym poinformować (tak zrobiła redakcja Hacking.pl). Do teraz Allegro utrzymuje, że nie zauważyło maila od Hacking.pl na czas!!!!!
- całkowicie zawiodła komunikacja z użytkownikami, w momencie kryzysu i niepewności zostali oni sami ze swoimi wątpliwościami – dlaczego Allegro nie oddelegowało nikogo do obsługi zapytań na forum, dlaczego nie poinformowało użytkowników serwisu o bezpieczeństwie i obecnym stanie ich aukcji?
- na stronach Allegro brak było jakichkolwiek informacji na temat zabezpieczeń systemu, procedur bezpieczeństwa, procedur rozstrzygania aukcji w czasie przerwy technicznej itp. itd. – długo by wymieniać.
Dodatkowo informacja od pracownika Allegro na forum była bardzo lakoniczna i mało treściwa. Taki stan rzeczy spowodował spekulacje internautów, które przerodziły się w obawy, zarzuty, strach, a następnie panikę. I TO WŁAŚNIE TO SPOWODOWAŁO PRAWDZIWY KRYZYS.
Przypadek Allegro pokazuje dobitnie, jak ważna jest sprawna komunikacja dwukierunkowa na linii firma-klient. Tutaj tej komunikacji zabrakło – najpierw Allegro nie zauważyło informacji o lukach, następnie nie odpowiadało na wątpliwości użytkowników. I tak naprawdę dopiero to zrodziło kryzys, a nie luki w systemie bezpieczeństwa.
Komenty