Archive

Archive for the ‘case’ Category

Lekcja 1 – jak robić wirusy

July 18th, 2007 dominik No comments

Pamiętny sytuacji sprzed miesiąca, kiedy to Ciemna-City i Play dość nieporadnie próbowały nam przemycić nibywirus, chciałbym pokazać Wam jak to robią w kraju „wuja sama”.

A robi się, ojj robi:)

Otóż w stanach obecnie dość głośno mówi się o premierze nowego filmu o dziwnym tytule Cloverfield. Film robi niejaki J.J. Abrams (gość, który odpowiada między innymi za bijący w Polsce rekordy popularności serial „Lost”). A do jego promocji sprytnie wykorzystano marketing szeptany. I to w naprawdę niewielkiej skali. A info rozeszło się aż miło. Ale jak to było zobaczcie sami.

Krok 1
W wybranych kinach w USA na widzów udających się na film „Transformers” czekał trailer (Cloverfield właśnie) nowego filmu, który był puszczany jako zwiastun.

Krok 2
Wszelkie zwiastuny filmu, nawet te nagrane po kryjomu z telefonów komórkowych, które znalazły się na YouTube zostały pospiesznie usunięte.

Krok 3
O tajemniczym filmie piszą blogerzy i serwisy filmowe w USA. Pisze też polski Popcorn (pisał już o tym Supergigant)

Wychodzi na to, że ”Cloverfield”, tudzież ”Untitled J.J. Abrams Project” będzie utrzymanym w paradokumentalnym klimacie filmem o pozaziemskiej inwazji. Widać krzyczące masy ludzi, wybuchające budynki i da się usłyszeć dziwne dźwięki. Mimo tego, że zwiastun ma bardzo słabą jakość, to robi potężne wrażenie. Na końcu trailera widać datę 1.18.08, czyli prawdopodobnie dzień premiery filmu. Domniemana data premiery, to również nazwa oficjalnej strony filmu, która zamiast coś zdradzać, tylko potęguje tajemniczość. J.J. Abrams po zdobyciu telewizyjnej publiczności, może na początku 2008 roku zdobyć także publiczność kinową.

Krok 4
Pojawia się oficjalna strona filmu…

Krok 5
O filmie mówią amerykańskie stacje telewizyjne, znacznie potęgując tym samym zasięg działania wirusowej plotki. Teraz już wszyscy wiedzą o nadchodzącej premierze!

Krok 6
W sieci pojawiają się trailery filmu, niestety za wiele nie zdradzają. Wiadomo tylko, że film ma być o potworach, o inwazji na ziemię i będzie kręcony z kamery cyfrowej.

Krok 7
Na serwisie YouTube pojawiają się dziesiątki amatorskich filmów nawiązujących do zwiastunów filmu J.J. Abramska

Krok 8
Wszyscy amerykańscy kinomani czekają na TEN film! Zresztą polscy internauci też już się nim zdrowo podniecają, wystarczy pogooglać.
Ciekawe czy będzie to kolejny amerykański gniot? Na pewno jednak jak już zapomnę sam film to jego promocję będę pamiętał jeszcze długo!

PS za natchnienie dziękuję Supergigantowi, na którym po raz pierwszy przeczytałem o filmie!

Categories: VIRAL, case, video, web20 Tags:

Wirusować każdy może?

June 28th, 2007 dominik No comments

Pogoda wariuje, raz 30 stopnic Celsjusza, następnego 15, deszcz i zimny wiatr. Nic więc dziwnego, że w taki czas człowieka atakują różne wirusy – grypa, przeziębienie, itp. Ostatnio w sieci pojawił się jednak inny wirus. Raczej jednak mnie udolny od tych powodujących choroby.

Możecie zobaczyć go sami tutaj:

Ów film wzbudza ze mnie podejrzenia od samego początku. Dziwnym jest, że osoba filmująca trzyma telefon tak blisko i tak na widoku. Poza tym teksty wypowiadane w filmie brzmią bardzo sztucznie, a wręcz nachalnie. Ktokolwiek choć raz był na spotkaniu w tym stylu dobrze wie, że nie tak ono wygląda.

Warto zauważyć, że tak naprawdę film ten nie zdradza żadne wewnętrznej tajemnicy Ciemna –City, za to komunikat o nagrodach powtarzany jest niemal do znudzenia. No i jeszcze zadziwia super jakość obrazu i dźwięku – czy aby to na pewno telefon komórkowy (sic!)?

Marek Chojnowski z TVN komentują film na liście InternetPR napisał (temat – Re: Kolejny raz wynoszenie poufnych informacji z firm – jak rozwiązać ten problem?; 28 czerwca 2007):

    Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, mimo to od razu wyczuwam próbę manipulacji i to bardzo nieudolną (kiepska gra aktorska, przesadne budowanie nieuzasadnionego napięcia i tajemniczości oraz nieokazywanie twarzy). Być może takie działanie spowoduje pewien ruch w sieci i zainteresowanie marką, jednak wrażenie i wizerunek zarówno firmy jak i specjalistów tam pracujących będzie chyba daleki od zamierzonego. Uważam, że takie działania powodują więcej szkody niż pożytku.

Poszukałem chwilę kto ten filmik zamieścił i okazało się, że autor zarejestrował się tuż przed jego zamieszczeniem… hmm… w sumie to nie musi nic znaczyć prawda? W każdym razie filmik był dość nachalnie i też IMHO trochę nieudolnie promowany w kilku miejscach (gdzie, nie powiem, by nie narażać autorki prowokacji, gdyż ta podała się tam z imienia i nazwiska). Oglądając stronę filmu na YouTube można poczytać sobie świetne komentarze odnośnie filmu. Mi najbardziej przypadł ten autorstwa mtxunw:

    Właśnie stracili Państwo klienta swojego kina.Gdybyście napisali,że to wasza robota i przyznali się do tej porażki marketingowej..Pani2razy się pyta,czy drzwi zamknięte.Siedzi obok niej na super tajnym zebraniu koleś,który merda komórką i ma ją w nosie.Wszystkiego dowiemy się 1 lipca o 10,a teraz wiemy tylko tyle,że dają kijowe nagrody.Dziale marketingu firmy Cinema City.Żałosna próba reklamy przez skandal

Poprosiłem o wypowiedzi dwój znajomych z branży. Oto one:

Michał Wolniak (Dyrektor Kreatywny, Heureka)
Foto Michał WolniakViral powinien powodować łatwe rozsiewanie określonego przekazu. Tymczasem dyskutuje o nim tylko grupka PRowców, głównie zniesmaczonych jego poziomem.
czy ten filmik nazwany niepotrzebnie viralem zainteresuje potencjalnych widzów CC(?) albo ludzi korzystających z komórek? Czy niesie jakąkolwiek informacje, wartość dodaną, zaskoczenie, oburzenie, emocje poza wyliczeniem kilku nędznych nagród?

Krzysztof Skowronek (PR Manager, Press-Service)

foto Krzysztof Skowronek Marketing wirusowy się sprawdza. Pierwsze co się nasuwa w wielu firmach to ….zróbmy to również my! Potrafimy? Wydaje się, że tak i że to proste, ale takowe już nie jest.
Przykład z CinemaCity na You Tube. Publikuje to „niby” pracownik, który był na zebraniu. Idiota raczej bo widać wszystkich poza nim więc od razu wiadomo kto nazajutrz wylatuje z pracy. Kilka razy podkreślanie, że to tajne. Może byłoby to logiczne jeśli Ci ludzie spotkaliby się pierwszy raz w życiu. Poziom dialogów i sztuczność pozostawiam bez komentarza. Filmik powstał i niech sobie tam leży wraz z milionami innych na YouTube, takie jego prawo. Propagowanie jednak takiego filmu np. na grupie poświęconej PR uważam już jednak za dalece niestosowne.(chyba, że jako case study Pt „ jak się nie powinno robić virali). Myślę, że twórcy szybko zrozumieją na czym polega wirus, jak kilku internautów weźmie sobie za punkt honoru wytknięcie im błędu

I tak na koniec – w ciągu pierwszego dnia filmik obejrzało 740 osób. Hmmm… niezły wyniki jak na kiepski viral;)

A jak ktoś chce poczytać o dobrym marketingu wirusowym to zapraszam do artykułu.

Categories: VIRAL, case, video, web20 Tags:

Ściema na Goldenline?

April 12th, 2007 dominik 4 comments

Czerwone Gitary miały swoją piosenkę o Annie M. my za to będziemy mieli na blogu wpis o Annie W. A dokładnie o Annie Wellnes.

Kim jest Anna Wellnes?

Anna W. jest jedną z osób należących do znanego w Polsce serwisu społecznościowego Goldenline. Hmmm… ogólnie rzecz biorąc ładna dziewczyna, młoda, zdolna, pracuje jako konsultantka żywieniowa i jest(?) redaktorką vortalu www.dieta.biz.pl.

Profil Anny Wellness na Goldenline

Nic więcej o Annie nie da się odczytać z jej profilu, gdyż najnormalniej w świecie brak informacji o wykształceniu, życiu zawodowym, zainteresowaniach itp., czyli tego wszystkiego, co zazwyczaj wpisują ludzie zakładając swój profil na Goldenline.

Co jeszcze ciekawego możemy się dowiedzieć o Annie Wellnes? Otóż, należy ona do do 93 grup tematycznych na Goldenline i ma ponad 335 znajmomych. W dużej mierze są to kobiety. Anna udziela się dość intensywnie na grupach dyskusyjnych z czego w dużej mierze podejmuje temat nawiązujący do jej pracy i przekierowujący na stronę serwisu www, w którym to pracuje. No właśnie…

Anna Wellness i jej grupy

Wszystko zaczęło się właśnie od tego serwisu, gdyż okazało się, że nigdzie nie znalazłem tam Anny o jakże dwuznacznym nazwisko „Wellnes”. Co więcej fotka Anny jest nieprawdziwa! Domniemam, gdyż pewności nie mam, że Anna jest tylko SZTUCZNYM TWOREM Herbalife, który w ten sposób promuje swoja witrynę oraz siebie jako eksperta. Bycie ekspertem stało się bardzo modne w ostatnim czasie i trzeba przyznać, że takie podejście do kreowania swojego wizerunku w sieci przy odrobinie wysiłku przynosi bardzo dobre efekty. Jako przykłady wystarczy podać takie strony jak Akumulator.pl (gdzie Centra dba o swoich klientów, czy choćby blogi Webusability.pl i Nicehouse).

Nie mam nic przeciwko pomaganiu użytkownikom GL i promowaniu siebie, swojej firmy itp. Ale czy tak trudno było, aby ten profil stworzyła jakaś prawdziwa osoba? Po co robić taką mistyfikację? Goldenline jest z założenia serwisem społecznościowym, który tworzą ludzie, a nie „boty” (sic!). A może za Anną stoi rzesza redaktorów, która dba by codziennie Anna była gotowa pomagać społeczności Goldenline hmmm?

Categories: case, social media, social networks Tags:

Ryanair sam ujawnia swoje luki w systemie?

January 17th, 2007 dominik 1 comment

 Modne ostatnio hakowanie stron , czy znajdywanie błędów i luk w bezpieczeństwie popularnych serwisów, które na co dzień odwiedza po kilkaset tysięcy osób było zazwyczaj przedstawiane w negatywnym świetle. Nie chcę tu pisać o „czarnym PR” – gdyż dla mnie z definicji PR czarnym być NIE może. Ale jak przyjrzycie się w/w historiom bliżej zobaczycie, że każda z nich odbiła się negatywnie na wizerunku serwisu, któremu się to przytrafiło.

W każdym razie można nawet pokusić się o zdanie, że w polskim necie wystąpił pewnego rodzaju trend na znajdowanie błędów innych serwisów www – ot taki „PodłóżŚwinię2.0” (prawie jak web20 ).

Jak się jednak okazuje „wtopa” z bezpieczeństwem serwisu wcale nie musi być negatywnym przypadkiem. Jak podał dzisiaj serwis Gazeta.pl Internauci znaleźli w systemie rezerwacyjnym tanich linii lotniczych Ryanair lukę , która pozwala za darmo kupować bilety!!!

“W ostatni czwartek największa europejska tania linia lotnicza uruchomiła nową promocję – przy zakupie jednego biletu po normalnej cenie drugi można otrzymać za symboliczne pieniądze (razem z opłatą lotniskową i podatkiem). Już w piątek internauci znaleźli w systemie dziurę. Na grupach dyskusyjnych poświęconych lotnictwu pojawiły się informacje, że aby skorzystać z promocji, wcale nie trzeba kupować najpierw “płatnego” biletu. Można od razu wejść na podstronę serwisu Ryanair, na której sprzedawane są bilety “darmowe”. W ten sposób można kupić bilet nie dla jednej, ale dla dowolnej liczby osób.” (Fragment za Gazeta.pl)

Czy jednak był to aby na pewno błąd systemu zabezpieczeń Ryanair, czy może celowe działanie PR (sic!). Dlaczego? Oto kilka moich powodów:

1 – ominięcie systemu i zabukowanie darmowego biletu wciąż działa. Mimo, iż artykuł w Gazecie ukazał się już wczoraj i mimo, że Ryanair został o tym poinformowany. To już 24h od publikacji w Gazeta.pl

2 – Zobaczcie co powiedział rzecznik linii na info o luce w systemie:

Czy ci, którym się udało ominąć zabezpieczenia, zostaną wpuszczeni do samolotów? – Oczywiście – zapewnia Kułakowski. – Tym, którym się udało, gratulujemy i radzimy częściej zaglądać na naszą stronę internetową. (źródło GW).

3 – W wielu serwisach internetowych w błyskawicznym tempie pojawiły się informacje o tym jak kupić tani bilet

IMHO to jak dla mnie w zbyt wielu serwisach na raz! Poza tym większość artykułów jest dobrze wyposażona w screeny z logo RyanAir i w ogóle. Poza tym autor artykułu na Pasazer.com kończy go następującymi słowami:

“(…)Jedno jest pewne, tak tanio nie było nigdy i u nikogo. Pasazer.com oficjalnie przyznaje: Ryanair jest najtańszy!

Boże czy WY też widzicie jaka to ściema LOL!

4 – Obecnie wszyscy w Internecie rzucili się na strony RyanAir w poszukiwaniu luki, automatycznie przeglądają ofertę firmy – LOL!

5 – Polecam też rzucić okiem na komentarze w Gazeta.pl – jak się okazuje nie da się „za darmo” kupić wszystkich biletów ale tylko wybrane. Czyżby promocja w postaci błędy systemowego obejmowała tylko kilka tras?
A także na komentarze z forum Pasazer.com.

 

Historie wpadek Allegro, Grona, czy choćby ostatnia Interim miały negatywny wydźwię. Tutaj Ryanair wykorzystał skłonność ludzi do przekazywania informacji o „wpadce” innych i zareklamował swoją linię naprawdę bardzo skutecznie. IMHO zrobił to celowo, ale nie musicie się ze mną zgadzać. Bądź co bądź udało mu się zyskać rozgłos! To już nie marketing szeptany , a wręcz wrzask marketingowy!

Categories: VIRAL, case, social networks Tags:

Switch to our mobile site