Nie ma nic gorszego jak podkradać komuś na blogu wpis. Przynajmniej nic gorszego dla wizerunku młodego PR-owca. Z drugiej strony w życiu trzeba spróbować wszystkiego, nawet… popsuć sobie trochę wizerunek;)
Taki więc, jeden z moich kolegów po fachu Maciej Lasoń (www.pr20.blox.pl) napisał właśnie o bardzo ciekawym zjawisku jakim są nowatorskie filmiki na youTube .
Jak dla mnie to, co pokazał mi Maciej w poście jest niemal mistrzostwem świata. Film1 i Film2 po prostu rozłożyły mnie, a Film3 uważam za najzgrabniejszy product placement jaki widziałem
Szczerze mówiąc, aż nie chce mi się wierzyć w to, że nie stoją poza tym wielkie koncerny. Jedynie co jeszcze trzyma mnie w wierze o prawdziwości tych filmików to fakt, że Coca-Cola spóźniła się nieco ze swoją kampanią w reakcji na filmy.
A czy któraś z firm zastanowiła się co by się stało gdyby butelka odbiła się w stronę rzucającego?
W sieci pojawiła się właśnie nowa wersja Cafe News. Polska aplikacja, pomysł naprawdę fajny. Można bezpośrednio pobrać z http://www.cafenews.pl. Polecam zwłaszcza tym, których męczy codzienna prasówka.

W nowej wersji pojawiło się też od groma nowych ciekawych funkcji.
Dzisiaj o 10.00 rozpocznie się konferencja prasowa gdzie Gazeta.pl będzie oficjalnie pokazywać dziennikarzom nowy layout portalu. Nieoficjalnie, ale za to z pewnego źródła wiem, że ogłoszą tam też rezygnację z Wiadomka.
“Dobrze! I tak się cały czas wiesza” – powiedział mój znajomy PRowiec. Dla mnie trochę szkoda, bo kawałek hisotrii polskich RSSów właśnie znika:(
Bądź co bądź powodem podobno jest fakt, że coraz bardziej rośnie liczba osób korzystających z RSSów na Gazeta.pl ale spada liczba robiących to właśnie przez ów Wiadomka. A Agorę kosztuje zapewne utrzymanie takiego projketu.
Nie wiem czy to kompletnie należy do kategorii, w której się znajdzie. Na pewno jednak spotkało mnie w codziennym zmaganiu się z otoczeniem. Spotkało mnie podczas wykonywania PR-owych obowiązków, więc wsadzam tą krótka historyjkę właśnie tutaj.
Zawsze kontaktując się z różnymi specjalistami w celu uzyskania wypowiedzi do pisanego przeze mnie artykułu (tak bawię się czasem w pisanie, gadki o podwójnej moralności dziennikarz/prowiec wsadźcie sobie w…) zauważyłem pewną regułę. Gdy pytam się wypowiedź kogoś z poza branży PR i ta osoba się zgadza to po wysłaniu pytania mailem kontakt z reguły zanika. Pojawia się znów po około tygodniu, kiedy to nękana przez mnie telefonami ów osoba w końcu przesyła mi swoje wypociny. Inaczej jest ze zwierzem zwanym PR-owiec. Otóż ci wcale nie dosyłają swoich tekstów wcześniej…ba nawet później:( ale zawsze informują o tym co robią. I tak raz czekając na odp na mój mail od pewnego “master PR” przez 9 dni otrzymywałem dzień w dzień następujące maile bądź SMSy:
DAY 1 (środa)
Panie Dominiku mail otrzymałem wieczorem siadam do odpisania
DAY 2 (czwartek)
Panie Dominiku z pracy wróciłem na tyle późno, że nie dałem rady odpiszę jutro rano!
DAY 3 (piątek) Postaram się na sobotę rano, bo w pracy dzisiaj nie mam czasu
DAY 4 (sobota) Zapomniałem!
DAY 5 (niedziela)
CISZA W ETERZE (w końcu to niedziela)
DAY 6 (poniedziałek)
Dzisiaj ma Pan odp na bank!!!
DAY 7 Właśnie sidzę przed komputerem i czytam Pańskie pytania już odpisuję DAY 8
W końcu mi się udało! Get in touch…:)
Czasem zastnawia mnie fakt jak to się dzieje, że w natłoku coraz to większej ilości spcjalistów od PR online oraz coraz to większego otwarcia światka PR-owców na Internet (vide blogi, biura prasowe online, RSSy) wciąż znajduję takie rodzynki jak ten, który przytrafił mi się w minionym tygodniu.
Otóż, przygotowując informację prasową dla mojego chlebodawcy 4-krotnie wysyłałem ją do jednego ze specjalistów ekhm.. dzienikarzy, gdyż ten twierdził, że wciąż jej nie otzrymuje. Tak mówił gdy dzwoniłem do niego w celu potwierdzenia. Biedak nie wiedział jednak, że ustawienie “potwierdzenia odbioru” powoduje, że ja na swoje biurko dostaję potwierdzenie jego odbioru. Gdy mu to powiedziałem przez 10 sekund szedł w zaparte dalej, że jej nie ma. Później odłożył słuchawkę bez ostrzgawczego w takiej sytuacji “Do widzenia!”.
Hmm…
Komenty